22/04/2024
HomePowiatUkrainka jest rozżalona. – To była konieczność – zapewniają władze Daszyny

Ukrainka jest rozżalona. – To była konieczność – zapewniają władze Daszyny

urząd w daszynie

Hanna Z. (nazwisko do wiadomości red.) z Ugańska – przebywająca w naszym regionie – umieściła w internecie dramatyczny wpis. Nie rozumie decyzji władz Daszyny, które postanowiły o przeprowadzce Ukrainki z córką z DPS w Drzykozach do świetlicy w Starym Sławoszewie.

42 – letnia pani Hanna powiedziała nam, że od momentu przyjazdu do Polski, Drzykozy były jej drugim miejscem zamieszkania.

–  Już się tam przyzwyczaiłam do tego miejsca. Moja córka, Milena uczęszczała do szkoły w Mazewie, teraz zdała do trzeciej klasy. Od września będzie się przygotowywała do I Komunii Św. Zamierzałam podjąć pracę w Animeksie, ale nie mam opieki dla mojej małoletniej córki. Dlaczego mnie to wszystko spotyka. W Drzykozach sytuacja była stabilna, córką zajmowała się pani Jadzia. Dla nas ta przeprowadzka jest ogromnym problemem.

W Sławoszewie przyznany przez gminę lokal składa się z niedużej kuchni, sanitariatów i dużego pokoju. Krótko po przeprowadzce w pomieszczeniach zalegają jeszcze worki z rzeczami rodziny. Milena – córka Hanny Z., smuci się z powodu zniszczonych skrzypiec.

–  Podczas przeprowadzki skrzypce ucierpiały. Nie stać nas na nowy instrument – mówi matka dziewczynki.

Nasza rozmówczyni jest zaskoczona decyzją gminy o przeprowadzce. Krytycznie wypowiada się o koordynatorkach.

– Wygląda to na jakąś osobistą niechęć do mnie ze strony koordynatorek gminnych. W ich ocenie jestem osobą niezrównoważoną psychicznie. Była taka sytuacja, kiedy rzekomo podjęłam próbę samobójczą, co jest zwyczajnym kłamstwem. Panie wezwały karetkę, która odwiozła mnie na oddział psychiatryczny specjalistycznego szpitala. Po dwóch dniach zostałam wypisana na podstawie opinii lekarskiej, według której nie wykazywałam objawów choroby psychicznej, nie podejmowałam też próby samobójczej – wspomina Ukrainka. – 18 lipca byłam w urzędzie w Daszynie i w tym czasie spakowano nasze rzeczy do worków i przewieziono do Starego Sławoszewa. Z tego co mi wiadomo, podczas tych czynności byli obecni przedstawiciele policji. Zupełnie nie wiem co mam robić, najchętniej wróciłabym do Ukrainy, ale nie mam dachu nad głową. Mój blok został zbombardowany przez Rosjan a mój zięć jest ranny i przebywa w szpitalu. Nie stać mnie na wynajem innej kwatery.

O powodach przeprowadzki rozmawialiśmy z Mariuszem Gralewskim, sekretarzem gminy Daszyna.

–  Musieliśmy podjąć taką decyzję – przekonuje sekretarz. – W sytuacji narastającego konfliktu w grupie uchodźców przebywających w DPS w Drzykozach między panią Hanną a pozostałymi mieszkańcami, nie mieliśmy innego wyjścia. Stąd decyzja o przesiedleniu kobiety z córką do świetlicy w Starym Sławoszewie. Pani Hanna nie powinna mieć powodu do obaw. Rozmawialiśmy z wójtem na ten temat i podjęto postanowienie o udzieleniu wszelkiej pomocy w podjęciu pracy w Animeksie, zorganizowaniu opieki dla małoletniej Mileny, jak również zapewnieniu dostępu do nauki w szkole w Mazewie i szkole muzycznej w Kutnie. Odkupimy także uszkodzony instrument.

Jaka była rola funkcjonariuszy podczas przeprowadzki?

– Organ samorządowy skierował do nas prośbę o obecność podczas czynności przeprowadzania kobiety z Drzykóz do Starego Sławoszewa i taka wyłącznie była rola funkcjonariuszy – słyszymy od asp. szt. Mariusza Kowalskiego, oficera prasowego policji w Łęczycy.

Łódzkie na plus -
17 września odbędz